Nocne spacery do lodówki – dlaczego to wciąż trwa?
Masz za sobą absolutnie wszystkie możliwe materiały, wizyt u dietetyka i psychologa więcej niż można zliczyć, a jednak nadal nocami wracasz w to jedno miejsce – do lodówki.
Nie, nie będę pisać o „dietetycznej szkodliwości” tego zjawiska – bo takich treści masz na pęczki w social mediach i frustruje Cię samo wspominanie o tym.
Tylko my wiemy, że to tak, jak wiedzieć, że palenie szkodzi, a osoby zalecające „rzucić palenie” są odklejeni od rzeczywistości, bo pomijają czynniki, które do tego zmuszają. No i oczywiście, najwięcej rad mają osoby, których problem nie dotyka.
Ten tekst da Ci więcej niż setki postów pop-dietetycznych, bo zajrzymy do sedna – czyli spojrzymy w oczy temu, co pop-dietetyka i pop-psychologia omija.
Co dotychczasowe sposoby omijały?
Przede wszystkim: realny aspekt emocjonalny oraz fizjologiczny.
Pisząc „realny” mam na myśli, że materiały oparte na pop-(psycho)dietetyce i pop-psychologii nie uwzględniały tego, co naprawdę osoba czuje i nie dają racjonalnych narzędzi, jak podjąć zmianę.
Bo oboje wiemy, że za spacerami do lodówki nie stoją tylko emocje, ale i realny głód.
Im bardziej ktoś próbuje wyprzeć ten głód, unieważniać go „emocjonalnym” – tym zjawisko silniej się zakręca, bo Ty czujesz, że robisz coś niewłaściwie. I masz milion wyrzutów do siebie, że w ogóle czujesz ten głód.
Co w takim razie zrobić?
Po 1: zaakceptować, że jesteś głodna i przeciążona emocjonalnie. Tak, to się łączy.
Po 2: przerwać koło zdarzeń na poziomie fizjologicznym – i tutaj mam dla Ciebie konkretny plan, który stosowałam z Klientami w ramach współpracy regulacji stresu Psychofitness. To jest skuteczne.
Marta, ale jak to zrobić?!
Oto aspekty, które realnie pomogą Ci uporać się z tym problemem.
Sukces? Gwarantowany. Kiedy? Z podejmowaniem ciągłych prób.
Zapamiętaj:
Głod emocjonalny miesza się z głodem fizjologicznym.
Nie próbujmy rozdzielać fizjologii i psychiki, bo to nie ma najmniejszego sensu. Od pierwszych dni życia ssaki jedzą emocjonalnie, bo tym właśnie jest karmienie dzieci, obecność opiekunów przy jedzeniu. Spójrzmy temu w twarz.
Nasza fizjologia wpływa na psychikę, a psychika wpływa na fizjologię. Chcesz rozdzielić to? Nie ma sprawy. Pomogę Ci i udowodnię, że to nie ma najmniejszego sensu.
Pop-dietetyka każe nam patrzeć na jedzenie jak na „paliwo dla ciała o charakterze biologicznym” i obwinia nas za to, że jemy co nam smakuje.
Postaw seks w tej samej pozycji. Kolejna potrzeba fizjologiczna, niezbędna do przetrwania gatunku.
I co, będziesz obwiniać długoletni związek, że chodzi do łóżka z emocjonalnej potrzeby, skoro mają już dzieci? A może zakażemy seksu dla takich par, bo przecież to emocjonalna potrzeba, a nie fizjologiczna?
Nie. Pary długoletnie, prowadzące bogate życie intymne cechują się dużo lepszą jakością życia i stawiane są jako wzór.
Absurdalne zabronić seksu po posiadaniu dzieci, prawda?
Spójrz więc, jaka jest luka w rozumowaniu tych samych płaszczyzn – fizjologii i wpływie na psychikę.
Skoro w tak ważnej, fizjologicznej potrzebie jaką jest seksualność nie rozdziela się fizjologii i emocjonalności, dlaczego u licha rozdziela się to w jedzeniu?
Mam jeszcze dodać sen do pakietu? Ile osób będzie emocjonalnie preferowało spać w spokojnych warunkach własnej sypialni, a nie na peronie? Przecież sen to sen, prawda?
(Proszę wybacz moją ironię – ale mam nadzieję, że już oczy masz szeroko otwarte.)
Tak, jedzenie pełni funkcje emocjonalne i możemy, a nawet potrzebujemy tę funkcję wpleść w codzienność.
Emocje wpływają na nasze wybory. Pogódźmy się z tym, pop-dietetyko i pop-psychologio. I jeszcze dodam, że obwinianie nikogo nigdy nie wyciągnęło z problemu.
Zrozumienie i konkretny plan – TAK!
1 – od czego zacząć?
Widzisz, że chodzisz w nocy do lodówki i na 99% masz świadomość jak to wpływa. To teraz mała uwaga.
Jeśli jesteś po eBooku „Ucisz głosy lęku w swojej głowie” (koniecznie powtórz rozdział 5 – tam jest skarbnica wiedzy!) – to z pewnością wiesz, jak układ współczulny i przywspółczulny się synchronizują w działaniu oraz jak powstają kaskady aktywności, które w różny sposób oddziałują na fizjologię i psychikę.
Jeśli nie – koniecznie nadrób tę zaległość, bo to bardzo pomoże Ci rozwiązać problem jedzenia w nocy. Co za tym idzie – także bezsenności, zaburzonego rytmu dobowego, rozregulowanej osi stresu, tycia, uczucia beznadziejności, trudności z wstaniem rano i tego cholernego ścisku i ciężkości w klatce piersiowej po obudzeniu się.
Bo byłam na Twoim miejscu i wiem, że tu nie chodzi tylko nocny o spacer do lodówki.
Oś stresu ma to do sprawy, że zarządza naszym rytmem dobowym. Rano nie tylko kortyzolu mamy najwięcej – mamy także najsilniej pobudzony układ współczulny, który u osób zestresowanych hamuje łaknienie (apetyt).
To łaknienie oczywiście wróci, jak wieczorem naturalnie dominację otrzyma przywspółczulny układ nerwowy. Wtedy nogi same zaniosą Cię do lodówki i szafek w kuchni.
I tu jest dla Ciebie zadanie.
Jeść rano. Coś, co ma kalorie. Udoskonalać będziesz później.
Wywal perfekcjonizm do kosza. Wejdzie pączek? Niech będzie pączek. Wejdzie kanapka? Nie ma sprawy! Kefir? Proszę bardzo.
W tym momencie chodzi nam o sygnał dla układu nerwowego: „układ współczulny(„stresowy”) zwolnij! mam jedzenie! muszę je strawić!”.
Co tu się stanie? – układ nerwowy współczulny wyhamuje, zmniejszy się kaskada aktywności. Rzecz jasna, to wymaga powtórzeń i po 1 razie nic się nie wydarzy mocno odczuwalnego, ale ten 1 raz powtarzany może zapoczątkować nawyk.
2 – wow, to DZIAŁA!
Ano działa, bo jedząc rano nie tworzy się kredytu kalorycznego do spłacenia z wyższymi odsetkami wieczorami. Może i wiemy, że nocny spacer do lodówki go rekompensuje, ale fizjologicznie to nie to samo, bo sprzeczne z rytmem dobowym.
Teraz spójrz na zegarek. Jest 10? 12? Masz zjazd energii i masz ochotę na kawę?
Skarbie, to GŁÓD. Pop-dietetyka mydli oczy zakładając, że każdy go odczuwa. Otóż nie każdy. A ktoś, kto ma ściśnięty żołądek przez przewlekły stres i silną aktywację układu współczulnego rano – nie czuje w ogóle nawet do 12-14.
Organizm kojarzył kawa -> pobudzenie układu współczulnego -> wywalenie kortyzolu -> kortyzol uwalnia glukozę, trójglicerydy do krwi -> jest energia.
To moment na 2 śniadanie. Nie na kawę. A jeśli lubisz kawę – to najpierw ZJEDZ POSIŁEK.
Po zachorowaniu na depresję zajęło mi 2 lata rozpoznanie tego. Teraz daję Ci to na tacy – proszę, naucz się na moim błędzie.
3 – a czy… mogę zjeść co chcę?
Tak.
Możesz.
A nawet uważam, że powinnaś regularnie jeść to co chcesz.
Bo to zakazy i restrykcje prowadzą do objadania się zarówno w dzień, jak i w nocy.
Moja praktyczna rada: nie masz ochoty gryźć? Spoko. Mocny blender, 5 kostek szpinaku, pomarańcza, truskawki, jabłko, jakiś serek wiejski i do tego kilka faworków? No faworki to będziesz chcieć gryźć, co nie?
Nie zakazuj sobie ich. Przeciwnie – wprowadzaj je regularnie w ilości około garstki. Czym jest garstka po 2 śniadaniu do kawki przy 3 paczkach wchłoniętych bez poczucia smaku w nocy?
No właśnie!
Ułatwiaj sobie życie. Nie komplikuj.
Stabilny poziom glukozy we krwi wynikający ze składu posiłków – mniejsze zrywy ochoty na jedzenie i pełna wolność w wyborze, a do tego mniej ataków paniki („Ucisz głosy lęku w swojej głowie” – rozdział 5 <3)
4 – to chyba działa… mam więcej opanowania w sobie!
Jasne, że działa! Już nie będę znowu spamować treścią o Ucisz głosy lęku w swojej głowie! Praktyczne ćwiczenia dla zestresowanego i nadpobudliwego mózgu, ale serio, rozdział 5 powinna przeczytać każda osoba zmagająca się z objadaniem się.
A dzięki temu masz więcej siły na normalne życie, bo przestajesz ciągle katować się myślami co było poprzedniej nocy i dręczyć co będzie dziś w nocy.
Jedz. Ciesz się jedzeniem. Dołączaj minimum 1x dziennie coś niewielkiego co lubisz, na co masz ochotę, aby Twój mózg przyzwyczaił się, że to ma. Ciesz się tym świadomie. Tak, możesz cieszyć się jedzeniem!
I doskonale wtedy wiesz, że nie pochłoniesz tego, gdy trzustka wywali insulinę o 23.
(zaraz, co?!)
5 – Marta… robię to co piszesz, ale jest noc i ja… CZUJĘ GŁÓD!!!!!!!!
Jasne, że czujesz, bo Twoja trzustka jest przyzwyczajona do pór jedzenia, objętości posiłków i wydziela insulinę na samo przyzwyczajenie do pór „karmienia” oraz do zwyczajnej objętości posiłków w tym czasie.
Regularnie spożywałaś posiłki w nocy które były duże, więc trzustka wydziela dużo insuliny, która obniża poziom cukru we krwi.
A to powoduje realny głód, bo niskie stężenie glukozy we krwi jest fizjologicznym parametrem głodu.
Trzustka przyzwyczaja się i potrzeba czasu, aby się przestawiła. Nocny spacer do lodówki w trakcie realizacji tego planu nie jest absolutnie porażką – spójrz na niego jak na lekcję, co można jeszcze ulepszyć w I połowie dnia. Tak robiłam z Klientkami i wiesz co?
One w nocy już śpią, kawę piją po śniadaniach i jedzą do niej ciastko 🙂
(pomyśl o tym każdej nocy, zanim dasz pop-dietetyce, pop-psychologii siebie obwinić za emocjonalne objadanie się!)
To zajmie czas i powtarzalność prób, aby trzustka nauczyła się, że wcale nie musi tyle wydzielać insuliny w nocy. W zależności jak intensywnie będziesz nad tym pracować, może to różnie trwać.
Intensywne pracowanie nad tym oznacza przesuwanie posiłków na 1 połowę dnia, po wstaniu z łóżka. Im regularniej i częściej będziesz dostarczać pożywienie rano, (nawet jak nie masz łaknienia i wszystko smakuje jak trociny – uwierz mi, znam to i da się z tego wyjść!) tym organizm będzie mniej wydzielał insuliny w nocy, a co za tym idzie: posiłki spożywane w nocy będą coraz mniejsze.
Kiedy obudzisz się w nocy – z powodu hipoglikemii powodującej głód, z powodu oswojenia się z porą budzenia, aktywnością w nocy – idź i zrób ćwiczenie Psychofitness. Wybierz sobie jakieś ze strony , są darmowe.
Ćwiczenie Psychofitness jest w tym bardzo ważne, ponieważ w trakcie aktywności zostaje syntezowany neuropeptyd YY, alfa-MSH – to szlaki hormonalne hamujące apetyt. Tak, wiem, że pop-dietetyka tylko o grelinie i leptynie pie**zy, ale uwierz mi, szlaków neuronalnych jest dużo więcej i trzeba wiedzieć, jak je połączyć.
Prawdopodobnie będziesz jeść w nocy przez najbliższe tygodnie nawet robiąc ćwiczenie Psychofitness.
Wiesz dlaczego? Bo to proces. Ważne jest to, aby skupiać się nie na nocy, a na porankach, I i II śniadaniu. Im większe skupienie i dbałość o te dwa posiłki, tym bardziej naturalnie trzustka zmodyfikuje produkcję i uwalnianie insuliny, aż ostatnim posiłkiem będzie zwykła kolacja.
Bo to w końcu minie. Gdy dajesz mózgowi znać, że nie ma zakazanej żywności, jesz co lubisz w ciągu dnia, bilansujesz to, regulujesz stres, trenujesz mózg – progres Cię zacznie zaskakiwać.
6 – jak utrzymać motywację?
Zazwyczaj mamy motywację na około 2 tygodnie, dlatego schemat zaradczy nie może być silnie obciążający.
Zapomnij na ten moment o jakichkolwiek dietach i treściach dietetycznych. Jedyne, nad czym pracuj, to posiłki spożywane rano + dodawanie jakiegoś warzywa. Mi bardzo pomogły pomidorki koktajlowe i ogórki gruntowe. Nie trzeba było ich kroić, obierać… wystarczyło umyć i już. Mi najlepiej „wchodziły” przed posiłkami – spróbuj, czy może to sprawdzi się u Ciebie.
Ustaw cel na te dwie rzeczy, aby nie nadwyrężać silnej woli. Silną wolę to potrzebujesz do opanowania siebie w konflikcie, nie do jedzenia – i ze mną to ogarniesz.
7 – A jak rozpoznać, że wystarczy już jeść, skoro nie czuję najedzenia się?
To bardzo częsty problem. U osób z nocnym jedzeniem lub zajadaniem stresu, kompulsywnym objadaniem się, obsesyjnym odchudzaniem są dwa bieguny: głód i objedzenie.
Nie ma pośredniego, najedzenia się. Tego trzeba się NAUCZYĆ NA NOWO.
Na tę naukę wydrukuj sobie stronę 43 z Psychofitnessu. Masz tam wypisane po czym rozpoznać przejedzenie, niedojedzenie oraz najedzenie się. Po tych sygnałach klarownie to rozpoznasz i zwycięstwo będzie TYLKO KWESTIĄ CZASU I PODJĘTYCH PRÓB 🙂
Psychofitness w tym procesie bardzo Ci pomoże.
Zasady, jakie są tam wypisane pomagają spojrzeć zupełnie inaczej zarówno na relację z ciałem, z jedzeniem jak i ze świadomością co robimy i jak to robimy. To krótki ebook – ale będę z Tobą szczera, ja do niego wracam co kilka tygodni.
Bo tego ebooka nie odkłada się na bok.
I na samym końcu, ale ogromnie ważne: JEDZENIE NIE JEST TWOIM WROGIEM.
Potrzebujemy jedzenia do syntezy hormonów, neuroprzekaźników, życia.
Zdejmij poczucie winy.
Albo wiesz co – pomogę Ci.
Bo wiem, co czujesz. I wiem, jak z tego wyjść.
Zaufaj procesowi – bo to właśnie opis tego, jak przeprowadzam moje cudowne Klientki, które dziś są WOLNE.
Powtarzaj ten tekst regularnie.
Razem damy radę!




